Wigilijna kuchnia – w pogoni za prostotą

12 miesięcy ago Warsztat Medialny 0

Nie wyobrażasz sobie jej bez karpia. Dania mają cechę wspólną – są łatwe w przyrządzeniu i nie wymagają skomplikowanych zabiegów. Wigilijna kuchnia nie potrzebuje też skomplikowanego sprzętu.

Przygotowania do Wigilii idą pełną parą. Zanim zasiądziesz w odświętnym stroju za stołem czeka Cię nerwówka przygotowań. Przez cały dzień kuchnia przypomina zaplecze wielkiej restauracji, gdzie wszyscy biegają jak w ukropie, by zdążyć na czas. Taka piekielna kuchnia w anielski dzień przygotowań do świąt.

Liczy się dokładność przyrządzenia, atrakcyjny wygląd potraw i przede wszystkim ten nieziemski smak. Jedyny w swoim rodzaju i jedyny w roku. Czy naprawdę potrzebny ci piekarnik z wi-fi wyświetlającym przepisy?

Może lubisz gadżety. Jednak wydaje się, że gadżeciarska kuchnia przydaje się w domach, w których nikt nie gotuje. Domownicy na co dzień stołują się gdzieś na mieście, a tylko od wielkiego dzwonu zapraszają gości na kolację. Wtedy można się pochwalić osiągnięciami XXI wieku. Jednak tak naprawdę – piekarnik to nieskomplikowane urządzenie. A przyrost gadżetów służyć ma podniesieniu ceny. Przepis i tak wyszukujesz w telefonie, bo wygodniej.

Wigilijna kuchnia. Minimalizm w każdej formie

Warto sobie przypomnieć, że te najbardziej zaczarowane dania z dzieciństwa powstawały na wybitnie nieskomplikowanej kuchence gazowej, jaka gościła w każdym mieszkaniu blokowiska. A gdy jechało się do babci na wieś – dania gotowane na blasze smakowały dwa razy bardziej. Wystarczy porównać czym się różni góralski moskol prosto z blachy od tego z  patelni.




Ale nie namawiamy do budowy kaflowego pieca w nowoczesnej kuchni. Wystarczy dobry piekarnik. Do łaski wraca kuchnia minimalistyczna. Zdrowa i nieprzesadna w składniki – jak za dawnych czasów. Wiem co gotuję i wiem co jem. A przy tym nie potrzebuję kosmicznego wyposażenia.

Choć w supermarkecie kupisz niemal każdy składnik z najdalszego zakątka świata,  szczególnie w święta wracasz do korzeni. Kuchnia tradycyjna, składniki pod ręką. Prosto i smacznie.

Kuchnia XXI wieku, choć kiedyś oznaczała naszpikowanie jej najnowszymi technologiami, dziś cechuje się przede wszystkim funkcjonalnością, która ma na celu uproszczenie wykonywania codziennych czynności – mówi Tomasz Bytnar, ekspert firmy KERNAU. – Z myślą o świadomym konsumencie tworzymy sprzęt, który posiada wyłącznie niezbędne funkcje, co pozwala w znacznym stopniu zwiększyć efektywność podczas gotowania.

Jak to możliwe? Kupując urządzenie o kilkudziesięciu funkcjach i możliwościach i tak w końcu korzystasz z zaledwie kilku podstawowych. Tymczasem przepełniony gadżetami sprzęt to oprócz wyższej ceny, również znacznie większe zużycie prądu. Rezygnując z tego, z czego i tak skorzystasz, wyświadczysz przysługę nie tylko sobie, ale i środowisku.

Wigilijna kuchnia. Ryzykowne nowinki

Technologiczne nowinki często niosą też ze sobą dodatkowe ryzyko – ma się tam co zepsuć po upływie gwarancji. Im coś jest bardziej skomplikowane, tym bardziej podatne na uszkodzenia. Mniej funkcji i opcji, które i tak nie będą ci potrzebne, to gwarancja dłuższej trwałości danego sprzętu.

Zasada ta sprawdza się także w przypadku sprzętu AGD. Przykładowo piekarnik staje się kompletnym dopełnieniem kuchni przede wszystkim dzięki termoobiegowi, kilku funkcjom pieczenia, wygodnym prowadnicom, łatwej do czyszczenia emalii oraz intuicyjnemu programatorowi – wyjaśnia ekspert firmy KERNAU. Tymczasem użyteczność wykorzystania połączenia wi-fi w przypadku tergo urządzenia jest już wątpliwa.

Wybierając piekarnik lepiej raczej zwrócić uwagę na długość gwarancji. To właśnie dzięki niej i niezawodnej, lecz prostej technologii dany sprzęt nie będzie jedynie sezonową nowinką, a wieloletnim udogodnieniem.

Wigilijna kuchnia. Fałszywy trop karpia

I na koniec ciekawostka, o której mało kto pamięta. Nie wyobrażamy sobie świąt bez karpia. Mówimy o wielowiekowej tradycji. Tymczasem tradycja jest całkiem krótka i jest to – mówiąc za Bareją – nowa, świecka tradycja. Autorem hasła „karp na każdym wigilijnym stole” był w 1947 roku Hilary Minc, PRL-owski minister, który wprowadzał gospodarkę planową do handlu. W kraju ze zniszczonym rybołówstwem ciężko było zapewnić powszechne dostawy na stoły. Tymczasem tani w hodowli karp, w dodatku i szybko się mnożący  i przyrastający na masie był idealnym rozwiązaniem na kryzysowe czasy.

Czytaj też: Porównywarka – jak wybrać kredyt lub pożyczkę

Jakby nie było – karp nam smakuje, przyjął się, momentalnie został „ochrzczony” i wprowadzony do katolickiej, wigilijnej tradycji. Wigilia z linem czy węgorzem na stole? Nie przejdzie.