Walutomat czyli mój sposób na cztery puszki

5 miesięcy ago Warsztat Medialny 0

Frank pokochał Polaków. Niestety, bez wzajemności. Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem kredytu hipotecznego w walucie – pomyśl o obniżeniu rat.

Też dałem się uwieść, a właściwie nie miałem zbytniej możliwości manewru. Był rok 2007. Ceny mieszkań zeszły do takiego poziomu, byśmy mogli zacząć myśleć realnie o zakupie. Jak wielu rodaków, ruszyliśmy z żoną na poszukiwania. Mieszkanie czekało. Przynajmniej teoretycznie, bo miejsce, gdzie miało zostać wzniesione zarastały gęste chaszcze. Ale projekt był gotowy, a mieszkanie można było zobaczyć na rysunku lub podziwiać na makiecie w biurze developera.

Było cudne. Wymaczone. trzypokojowe z dużym balkonem. Widokiem na Luboń Wielki i trawnikiem wewnątrz osiedlowego dziedzińca. To było to! Marzenie bliskie realiów. Pozostawało tylko jedno „ale”. Brak pieniędzy.

Frank. Nie opuszczę cię, aż do…

Na rozmowę z sympatycznym doradcą w Open Finance poszliśmy razem. Zaczęła się walka z (nie)zdolnością kredytową. Trochę poprawiła sytuację likwidacja karty kredytowej, spłata pożyczki.

Ciągle jeszcze coś było nie tak. Na kredyt w złotówkach zdolności brakowało, ale w pewniejszych szwajcarskich frankach – już można było się pokusić. Pojawiło się światełko w tunelu.

Po wielu perypetiach i poszukiwaniach banku, który się podejmie kredytowania – udało się. Dostaliśmy wymarzony kredyt. Kupiliśmy wymarzone mieszkanie. Do spłaty zostały wymarzone raty. Początkowo znacznie niższe niż te, które trzeba by spłacać w złotówkach, po latach zaczęły rosnąć. Znacznie.

Walutomat czyli kantor skrojony na miarę potrzeb

Można było płakać w poduszkę, albo skorzystać z możliwości choćby nieznacznego obniżenia raty.

Pierwszą okazją okazała się możliwość samodzielnego zakupu waluty. Spread czyli różnica między kursem kupna i sprzedaży okazał się w banku całkiem spory. Wówczas oszczędność 50-60 zł na wysokości raty była kusząca. Choć do spłaty wciąż pozostawało blisko półtora tysiąca. Z czasem banki też obniżyły swoje spready, gdy okazało się, że do zakupu za ich pośrednictwem drastycznie ubywa.

Zamiast biegać po mieście, skorzystałem z internetowego kantoru. Sprawnie, szybko i bez problemów.

Ale pojawiła się kolejna nowość – Walutomat. Platforma wymiany walut on-line pomiędzy użytkownikami. Nie kupuję franków w kantorze, tylko bezpośrednio u sprzedawcy. Jednak jest bezpiecznie, bo transakcja nie odbywa się jak dawniej, między cinkciarzami w bramie, ale na legalnej platformie internetowej. Mogę wybrać sam konkretną ofertę, ale mogę także przystać na najtańszą propozycję wybraną przez Walutomat.

W tym momencie kurs oferowany przez Walutomat to 4,0644. Gdybym chciał wymieniać walutę w swoim banku musiałbym kupić franki po 4,1028 zł. Kupując 400 franków oszczędność o 12 zł.

Może i szału nie ma ale, gdy pomyślę sobie o czterech puszkach, które mogę kupić za zaoszczędzone pieniądze – wymieniam w Walutomacie.

No to, jak śpiewał Grechuta – hop, ho, hop szklankę piwa!